wtorek, 31 stycznia 2012

Opowieść trzecia - Ewa i jej książki




Trzecia odsłona mini projektu RAZEM ZNAJDZIEMY IDEALNĄ KSIĄŻKĘ KULINARNĄ. Były już książki Agnieszki ze Szwecji, Ani z Polski, a dzisiaj mam dla Was książkowe opowiadanie Ewy z Francji. Mam nadzieję, że znacie jej twórczość? Jeśli nie, to musicie poznać! Zapraszam. 





W kuchni korzystam zarowno z ksiazek kucharskich jak i z blogów kulinarnych. W ksiazkach kucharskich znajduje przepisy, ktore interesuja mnie ze względu na skladniki, których sie w nich uzywa. W blogach kulinarnych szukam bardziej osobistego podejscia do napisanego w książce przepisu, porad co zrobić, zeby przepis sie udał, czego unikać, itd. Bardzo rzadko mozna takie porady odnalezc w książkach kucharskich. No chyba, ze sa to podreczniki do gotowania, to wtedy jest inaczej, znalezc tam mozna bardzo szczegółowe porady. Ale takich ksiazek jest malo. Jedna z nich jest "How to be a better cook" Jamiego Olivera.





W ksiazkach najbardziej lubie zdjęciaWydaje fortunę na pieknie wydane albumy kucharskie, gdzie sztuka fotografii doskonale łączy sie ze sztuka kulinarna. Takimi ksiazkami beda np. "Macaron" Pierra Hermé ze wspaniałymi zdjęciami Bernarda Winkelmanna albo "Sensations" Philippe Conticini ze zdjeciami Jean Louis Bloch-Lainé. 



Książka, do ktorej zagladam bardzo czesto po "porady" to "Petit larousse de cuisine" czyli taki zbior wszystkich podstawowych przepisow. Np. wydawalo mi sie, ze robie rewelacyjny beszamel a po wdrożeniu w zycie przepisu z tej ksiazki okazało sie, ze moge zrobic jeszcze lepszy!

Jezeli chodzi o blogi to DEFINITYWNIE "smitten kitchen" bo nikt tak jak Deb nie potrafi pisac z humorem i sarkazmem o kuchnii. Lubie tez Davida Lebovitz a z polskich to truskawkowa Anie.





Moje top 3  jeżeli chodzi o ksiazki:

"Jamie's Italy" Jamiego Olivera
"Super Natural Every Day" Haidi Swanson
"Nature" Alain'a Ducasse


Autorką tekstu oraz zdjęć jest Ewa z bloga www.lestroiscuilleres.com. Dziękuję! 

sobota, 28 stycznia 2012

książkowe porządki - to i owo


Postanowiłam uporządkować swoją biblioteczkę i znalazło się tam kilka książek, do których już nie będę wracać. Może komuś się spodobają. Jakby co, to proszę o @



A oprócz tego mam jeszcze Chinatown 35zł, The Perfect Christmas 30zł, The Boy Who Bakes 70zł, Jamie's Great Britain - 110zł

piątek, 27 stycznia 2012

pyszne blogi i czekolada - to i owo

Od jakiegoś czasu wrzucam na facebooka linki do rewelacyjnych blogów kulinarnych. Dzisiaj pokaże je wszystkie na blogu. Strony i blogi, które Wam pokaże są dla mnie nowe - stosunkowo niedawno odkryte. Może i Wy je polubicie, a może Was zainspirują. Ale zanim zaczniecie je przeglądać, to przygotujcie sobie domową czekoladę. W sam raz do blogowego podgryzania. 



Przepis jest banalny. Potrzebujemy dobrej jakości czekoladę (u mnie 3 tabliczki - 2 mleczne, 1 gorzka), prażone orzechy - laskowe (takie były w mojej czekoladzie) oraz żurawinę. Oczywiście możecie dodać wszystko to, na co macie ochotę. W końcu to Wasza czekolada :) Płaskie naczynie wykładamy papierem do pieczenia/ srebrną folią. Na dno wrzucamy orzechy, dodajemy żurawinę i zalewamy roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą. Czekamy aż masa wystygnie i wkładamy do lodówki. A potem pozostaje nam już tylko zjedzenie tej ogromnej czekolady, ale to jest najmniejszy problem ;)


A teraz - jak już macie swoją czekoladę, to zapraszam. Moje ulubione blogi kulinarne (tylko zagraniczne). Oczywiście to tylko kilka blogów, które namiętnie oglądam. Jest ich więcej, te są najnowsze - dla mnie. I co? Znacie? Lubicie?










środa, 25 stycznia 2012

a na obiad...




Co powiecie na pyszne i zdrowe naleśniki z soczewicy z łososiem, pomidorkami i rukolą?

Przepis na te pyszności jest wyjątkowo prosty i pochodzi z bloga pyszneizdrowe.blogspot.com.

Potrzebujemy: 100g soczewicy, 1 białko, pół szklanki mleka, szczyptę soli i wodę. Soczewicę mielimy w młynku do kawy i przesypujemy do miski. Dodajemy białko, mleko i sól - miksujemy, odstawiamy na 30 minut. Następnie dodajemy tyle wody, żeby ciasto przypominało ciasto naleśnikowe. Gotowe! Możemy smażyć.

Usmażone naleśniki wypełniamy według uznania. U mnie łosoś, rukola, małe pomidorki i coś do posmarowania naleśników - serek, majonez, sos czosnkowy - co kto lubi. Smacznego!


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Cecylka Knedelek - kup!cookbook czyta


merlin.pl

Jak to mówią - lepiej późno niż wcale. I tak to często ze mną bywa. Na szczęście tym razem się udało. Późno, bo późno (książka wydana w 2007 roku), ale jest. Książki - bo mowa tutaj o trzech tomach Cecylki, kupiłam przez czysty przypadek w jednej z sieci supermarketów. I pewnie bym nie zwróciła na nie uwagi, gdyby nie cena. Każdy tom kosztował całe 3,99zł. I w tym miejscu muszę zaznaczyć, że za książki warto zapłacić regularną cenę - czyli 16zł (jak dla mnie całkiem OK). No! To niezależnie od tego, czy kupicie książki po 4zł, czy po 16zł - to warto!


Książka kucharska dla dzieci - Cecylka Knedelek - Tom I. Jest to jedna z trzech książek kucharsko-bajkowych napisanych przez Joannę Krzyżanek. W pierwszym tomie poznajemy Stare Knedelkowo i jego mieszkańców. Odwiedzamy dom przy Naleśnikowej 5, zaglądamy do kuchni i już możemy zaprzyjaźnić się z jego lokatorami i sąsiadami. Poznajemy sympatyczną Cecylkę, panią Ludmiłę, pana Alojzego, bliźniaczki, Antka i Joasię. A! I Walerię. Waleria jest...gęsią ;)



Teraz już, razem z wesołą gromadką znikamy w kuchni. Tom pierwszy to kuchnia czerwono - bordowa oraz różowo - fioletowa. Do tego jeszcze naleśnikowy dodatek. Każdy przepis poprzedzony jest opowiadaniem. O tym, jak nosiłam pomidorową czapkę albo o tym, jak jadłyśmy ciasto z fioletowymi kulkami...Poznamy jagodową tajemnicę Joasi, zjemy czereśnie na makaronowej polanie i razem z Walerią policzymy truskawki. Nie można zapomnieć o przepisach - w końcu to książka kucharska! Moim numerem jeden jest Cecylkowa tarta, czyli poziomkowa cierpliwość. Lubię też malinowe ptysie, porzeczkowe ciasto, różowy chłodnik, jogurtowe lody, potrawę z buraczkowych buraków i pomidorowych pomidorów, borówkowe jagody...wszystko lubię!


Książka jest rewelacyjna. Mnóstwo opowiadań rysunków, rysuneczków, fajne zdjęcia (takie naturalne a bardzo smakowite). Proste przepisy, rysunki co i jak, a do tego Cecylkowe opowiadania! Książka cudo! A najlepsze, że jako dorosły czytelnik mam wielką radochę przeglądając przepisy i czytając opowiadania. Polecam dużym i małym! Za tydzień pokażę Wam tom niebieski i zielony. A jutro zdjęcia!

Książka kucharska dla dzieci - Cecylka Knedelek - Tom I, Joanna Krzyżanek, 2007, twarda oprawa, 153 strony.

piątek, 20 stycznia 2012

The Boy Who Bakes - Edd Kimber


 Krótko i szybko (póki co). Kilka zdjęć z pięknego albumu, w którym można znaleźć wiele ciekawych i inspirujących przepisów. Ale o tym będzie później.


Po pierwsze muszę Wam napisać jedno. Album jest piękny! Duże fotografie, twarda oprawa i pięknie podane smakołyki. A to tylko kilka plusów. Uwagę zwracają przede wszystkim przepisy. Nie znajdziemy tutaj zwyczajnych i oklepanych ciast. Są za to inne smakołyki zapierające dech w piersiach. 

Książka podzielona jest na kilka działów: cakes, bars and cookies, pastry, desserts, ice creams and basics.

Każdy rozdział to kilkanaście smakowitych stron. Na każdej stronie rewelacyjny przepis. Czego chcieć więcej...

Pierwsze strony, to tak jak wspomniałam -ciasta: niesamowicie czekoladowe, malinowe, karmelowo-cynamonowe i inne ;) Do tego muffiny i piernik. I jeszcze ciasto czekoladowo-kasztanowe. Dalej mamy tarty, tartaletki i różnego rodzaju ciastka. A na końcu desery i lody. Najlepszy przepis na francuskie tosty z masą kokosową i bananami. I mus: biała czekolada z zieloną herbatą. 

Najfajniejsze jest to, że wszystkie przepisy są w miarę proste. Proste, a do tego zebrane i wypróbowane przez sympatycznego pana, który jest mistrzem w tym, co robi. Ale o tym, musicie przekonać się sami :) 

Polecam książkę wszystkim miłośnikom słodkości. Jest ona inna od większości albumów dostępnych na polskim rynku. Ciekawa, inspirująca i ładnie wydana - czyli wszystko, co niezbędne do przygotowania wyśmienitych słodkości. 



The Boy Who Bakes - Edd Kimber, 2011, Kyle Books, twarda oprawa, 176 stron

Zdjęcia pochodzą z książki The Boy Who Bakes

czwartek, 19 stycznia 2012

jedyny ratunek - domowy budyń!


Czasami odczuwam potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. I musi to być domowy budyń! Od czekoladowego wolę waniliowy. Chociaż czekoladowym z herbatnikami też nie pogardzę. Do waniliowego lubię pokruszyć korzenne ciasteczka lub polać go sokiem malinowym/ dodać konfiturę. Smacznego!





Mam dwie książki. Zachwycam się swoimi, więc zamówiłam jeszcze. Fajna cena, a książki super! The Boy Who Bakes - 70zł i Jamie's Great Britain - 110zł :) Ktos cos? :) A dla mnie cudna księga - Leon: Baking & Puddings :) Miłego dnia!

środa, 11 stycznia 2012

makaron, Jamie i inne cuda - to i owo


Kolejny ponury dzień. Pogoda mogłaby się już zdecydować. Jest zima - to niech jest mroźno i śnieżnie. A jeśli  już o śniegu nie mamy co marzyć, to niech przyjdzie wiosna. O tak! Właśnie tak! No ale jest jak jest. Przemoczona i zmarznięta wracam do domu i od razu robię sobie ciepłą herbatę. Z herbatą jednak jest tak, że najlepiej smakuje przygotowana przez kogoś bliskiego. Ta, zrobiona przeze mnie nigdy nie jest idealna. A niby zwykła herbata. Jednak nic bardziej mylnego. Najpierw trzeba dobrać odpowiedni kubek (dla niewtajemniczonych - mam ich baaardzo dużo), później dobrać herbatę - najlepiej dopasować ją do nastroju, na samym końcu sok - cytrynka/pomarańcza/porzeczki/maliny. No i jeszcze trzeba ją dosłodzić. W sumie to nie słodzę herbaty, ale taka pogoda wymaga dobrego miodu. Najbardziej lubię kasztanowy. Ostatnio też ten, który pachnie Świętami. 



Dzisiaj do dobrej herbaty dorzucam koc. Załatwiłam dzisiaj bardzo ważną sprawę, z którą męczyłam się od tygodni. To jeszcze nie koniec, ale 3/4 drogi już za mną. Oby! W takim razie w ramach nagrody zabieram swoją herbatę, pakuję się pod koc i biorę za czytanie. Mam do przejrzenia męski stosik. Z nowości - Jamie's Great Britain i The Boy Who Bakes. Zapowiada się ciekawie, ale zobaczymy...:)



A! I jeszcze obiad. Dzisiaj jest makaron. Toskańskie zapasy powoli się kończą, więc trzeba kupować polsko-włoski makaron w supermarkecie. Tym razem makaron zrobiłam sama. Raz dwa, a teraz się suszy. Przepis na makaron jest prosty: 300g mąki, 1 jajko, 1 żółtko (albo 2 całe jajka - tak było u mnie), sól i woda. Wyrabiamy plastyczne ciasto. Dzielimy na 2 mniejsze części, podsypujemy mąką. Później trzeba już tylko rozwałkować na placek i  pokroić. No i zostawić do wyschnięcia. 

My zjemy makaron z łososiem i koperkowym serkiem mascarpone. Na koniec doprawimy solą i świeżo zmielonym pieprzem. 



Miłego dnia!


poniedziałek, 9 stycznia 2012

Kultura i życie domowe - KUP!cookbook czyta!

Jak to w poniedziałek, mam dla Was polską książkę kulinarną. Tym razem wyjątkową. Ba! Nawet dwie książki (bo dwie części). 

Dzisiejsze księgi to taki typowy vintage, chociaż nie wiem czy w kwestii vintage'owych książek mogę się wypowiadać. Tutaj pierwszeństwo ma cykl Ani -vintage cooking. No ale ja też znalazłam kilka perełek u siebie. Na dobry początek - 'Kultura i życie domowe'. Może zachęcę Was do przeszukania babcinych/maminych półek, strychów albo piwnic. Te książki to perełki. Warto do nich zajrzeć, warto ich poszukać. 


Kultura i życie domowe to dzieło encyklopedyczne do użytku codziennego. Podręcznik wszelkich praktycznych wiadomości. Doradca w czasach zdrowia i choroby. Dla współczesnego czytelnika to po prostu najzabawniejsza lektura świata. 

Dwa tomy podzielono na 15 ksiąg. Mnie najbardziej zainteresowała księga IV (Jak należy rozumieć dobre odżywianie) oraz V (Moja książka kucharska). Co nie znaczy, że pozostałe nie są ciekawe. Księga III  - w walce z brudem i kurzem, z której dowiemy się, że odkurzacz jest prawdziwym przyjacielem kobiety, a do tego jest podobno narzędziem uniwersalnym! Jest też o praniu w domu i obchodzeniu się z pończochami jedwabnemi. Jest i kwestja drażliwa - tępienie owadów. Księga VII to skuteczna hodowla drobiu, kóz, owiec, świń. Bardzo interesująca jest księga X - kobieta w związku małżeńskim (warunki, od których zależy szczęśliwe małżeństwo; szczęśliwie ożenić się, to jednak sztuka; nerwowość a małżeństwo). Kolejne księgi to lekarka domowa część I i II, życie plciowe kobiety, poradnik towarzyski, z własnego warsztatu pracy. Każda księga to zdjęcia, rysunki, schematy i oczywiście PORADY! Bo to w tych książkach jest najważniejsze.  



W końcu zaglądam do księgi IV i V. Ilość porad, cennych informacji i przepisów jest niesamowita. W księdze V mamy zupy, przekąski, ryby, grzyby, mięsa (ozór szpikowany - a tak w ogóle, jak ja lubię ozory!), warzywa (fajny placek ze szpinaku), skrzydlate rozkosze (tutaj dzikie gołębie, kaczki, kuropatwa w majonezie), sos poprawia smak, bez sałaty niema jedzenia, potrawy mączne dla tych, którzy nie dbają o linję (tak, tak - wszystkie knedle, kruche ciasta, ciasta makaronowe). Ciekawy jest rozdział o nadziankach - dobra nadzianka do ciasta drożdżowego, kruchego i z tartej bułki, słodkich potrawach dla smakoszy (jest i krem czekoladowy i rurki z ciasta francuskiego (oczywiście prawdziwego) z pianką, i śliwki z szlafrokach są). Później torty i owoce - znowu owoce (panie wyróżniją 'JAM'), no i na koniec najlepsze potrawy z różnych krajów. 

Przepisy przedstawione w książce nie są skomplikowane. Problemem może być jedynie sposób zapisu. Krótkie, zmieszczone w kilku linijkach polecenia. Do tego zdjęcia. Myślę, że wiele z zamieszczonych tutaj przepisów można spokojnie wykorzystać w dzisiejszej kuchni. Nie są to może wykwintne i piękne podane dania, ale za to z pewnością coś nowego, ciekawego i jak wynika z opisów - smacznego.


Księga IV to natomiast zlote rady:

  Dobre mleko powinno być żółtawe. Po ugotowaniu tworzy się na powierzchni żółtawo-tłusty kożuszek. Dla jednych okropny, jest on dla drugich przysmakiem bez którego nie mogą sobie wyobrazić filiżanki kawy. Jeśli mleko jest niebieskawe, to dowód, że dolano wody.

Herbatka dla pań. Co jest koniecznym do urządzenia takiej herbatki? Przedewszystkiem barwność (...). Podaje się kawę lub herbatę, jeżeli skromnie, to świeże pieczywo w każdym razie z masłem, miodem lub marmeladą, do herbaty "Sandwich" (wynalazek Johna Montague hrabiego von Sandwich który żył w r. 1718 do 1792 i po którym nazwano też chodzące reklamy "Sandwich-men"). Chcąc być szczodrym, można podać tort lub małe ciasteczka, albo też krem z bitą śmietanką. A zawsze przytem świeże owoce. Ponieważ mało jest dziś pań stroniących od napojów alkoholowych - zatem także wszelkiego rodzaju likiery (...).

Także bar ze wszystkimi napojami i mixturami można sobie urządzić w domu. Konieczne do tego sprzęty, jak stół do mixowania, specjalne krzesła i t. d. można nabyć gotowe lub na zamówienie. Chodzi tu jeszcze o wyuczenie się sztuki mixowania (...). Że 'Mixerem' może też być 'Mixerka', nie potrzeba chyba nadmieniać w dzisiejszych czasach równouprawnienia. 





Bardzo przyjemnie usiąść z kubkiem ciepłej herbaty, przykryć się kocem i cofnąć kilkadziesiąt dobrych lat. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć ile (nigdzie nie potrafię znaleźć roku wydania). Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedyś te książki to tak, jak teraz 'Perfekcyjna pani domu'. Jednak mimo wszystkich dziwnych wyrazów i zwrotów, różnic oraz tej wielkiej przepaści pomiędzy dzisiejszymi książkami a tymi wiekowymi, to część kulinarna książki spokojnie może konkurować z dzisiejszymi nowościami.




A no i zapomniałam napisać - twarda oprawa, gruby, kredowy papier, dużo czarno - białych zdjęć, kilka kolorowych wkładek ze zdjęciami - wszystko oczywiście na plus!  A Wam jak się podoba dzisiejsza książka kucharska?


Kultura i życie domowe. tom I i II, "Vita", Katowice, rok 19.. 





piątek, 6 stycznia 2012

cynamonowe ślimaczki



Jakiś ponury ten piątek. Za oknem wichura. Do tego ciągle pada. Nic przyjemnego. Mieliśmy wyskoczyć na kawę do centrum, ale pogoda nas pokonała. Co więcej, szybki i fastfoodowo-domowy obiad sprawił, że szybko poczuliśmy się głodni. Trzeba coś z tym zrobić! Kilka blogów później, wiedziałam już co. Szwedzkie bułeczki cynamonowe zwane ślimaczkami nie dawały mi spokoju już od dłuższego czasu. Kiedyś już je piekłam, ale nie był to udany wypiek. Ciasto było twarde i nie chciało rosnąć. Dzisiaj znalazłam nowy przepis. Oczywiście trochę go zmodyfikowałam, a przede wszystkim przygotowałam ślimaczki z połowy porcji. O dziwo wyszło mi 25 ciastek (a miało być12...). Nic tylko się cieszyć ;) Dobrze, że mamy jutro gości! 



Kanebulles - szwedzkie bułeczki cynamonowe (za http://bluespoon.blox.pl)

na ciasto:
- 3/4 kostki margaryny (u mnie masło -Ania) - roztopić,
- 1/2l mleka,
- 5dkg drożdży,
- sól (1/2 łyżeczki),
- 3/4 szklanki cukru,
- ok 6 szkl. mąki (1,4 l) ,

na masę - wszystko utrzeć:
- 1/4 kostki margaryny (masło - Ania),
- 2 łyżki cynamonu,
- 1/2 szkl. cukru.



No i tak. To już napiszę po swojemu ;) Zrobić zaczyn - drożdże rozpuścić w mleku i cukrze, odstawić do wyrośnięcia. Roztopione masło dodać do mleka i wystudzić. Następnie dodać drożdże i mleczno-maślaną masę do suchych składników (mąka, cukier, sól) i dobrze zagnieść. Pozostawić do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto rozwałkować na duży prostokąt i posmarować masą. Zwinąć w rulon, pokroić na plasterki, posmarować jajkiem i posypać cukrem (u mnie cukier w granulkach). Piec ok. 10 minut w 225 stopniach (ja piekłam w 250). 


Pamiętajcie, że zrobiłam ślimaki z połowy porcji i wyszło mi 25 sztuk. 














czwartek, 5 stycznia 2012

I love to bake - Tana Ramsay



Ostatnio w TK Maxie nic nie ma. Nie ma smacznej kawy, angielskich krówek, cudnych kubków ani książek. Nie wspominam już nawet o ciuchach, bo w tym sklepie ten dział interesuje mnie najmniej. Fakt, czasami coś tam kupię, ale zdecydowanie wolę jedzenie, książki i kuchenne gadżety! Ostatnio udało mi się upolować fajną miskę le creuset za całe 20zł. A jeszcze wcześniej upolowałam też czerwony garnek z tej firmy (ten już był troochę droższy niestety). No ale nie o tym dziś. Ostatnim książkowym zakupem w TK Maxie była książka "I love to bake", której autorką jest żona Gordona Ramsay'a  - Tana.




Tana jest zapracowaną matką 4 dzieci i  autorką czterech książek książek kulinarnych. Ja swoją kupiłam przez czysty przypadek i fakt, że została przeceniona na jedyne 24zł. I to był chyba jedyny powód. Regularna cena to 15 funtów, czyli ok. 75zł. Według mnie trochę dużo jak za taką przeciętną książkę. Przeglądam ją już któryś raz i niestety oprócz fajnych zdjęć, nie znalazłam nic ciekawego. No, może kilka przepisów. W sumie jest ich 100. Na słodko i słono. Tak po połowie. Jeszcze jest krótki rozdział o pieczeniu chleba. Tana zapewnia jednak, że wszystkie przepisy są wyjątkowe, a do tego proste i prawdziwe. Tak właśnie gotuje dla swoich dzieci. Co więcej, znajdziemy tutaj przepisy na każdą okazję.




Plusem jest to, że wszystko jest fajnie przedstawione. Twarda oprawa, matowy papier, duże fotografie i kilka ciekawych przepisów. Reszta - bez rewelacji. Za 75zł wybrałabym inną książkę, jednak tyle, ile zapłaciłam ja - warto wydać. 



Mimo wszystko książka jest OK. Fajnie się przegląda i czyta. Pewnie też coś z niej upichcę. Zobaczymy. 

I love to bake, Tana Ramsay, 2011, twarda oprawa, 192 strony, cena 14,99 funtów

wtorek, 3 stycznia 2012

miało być o chlebie...to i owo


A dzisiaj miało być o chlebie i pysznej konfiturze. Chleb jest (chociaż mało widoczny), konfitura pomarańczowa jest (Ewa - raz jeszcze dziękuję!) i książki są. Kilka nowości na mojej półce. Miłego i smacznego dnia!


poniedziałek, 2 stycznia 2012

Domowy chleb, bułki i bułeczki - KUP!cookbook czyta i piecze chleb

Kiedyś już się do tego przyznałam. Pieczenie chleba nie jest moją mocną stroną. To znaczy tego prawdziwego chleba - na zakwasie. Mam nadzieję jednak, że wszystkiego można się nauczyć. Póki co piekę zwykłe, drożdżowe chlebki. Pierwszy chleb 'na poważnie' upiekłam w piątek. Był to ziołowy chleb chrupiący Liski.Upiekłam go tak, jak radziła autorka - w żeliwnym garnku. Był pyszny a przede wszystkim chrupiący. Zachęcona swoim małym sukcesem dzisiaj piekę chleb truskawkowej Ani. Dodałam pestki dyni i jakąś 'eko' mieszankę otrąb. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Trzymajcie kciuki! Zostało 20 minut do odkrycia pokrywki. Później jeszcze chwila i gotowe. Oby! A w tak zwanym międzyczasie oglądam sobie cudną książeczkę "Domowy chleb, bułki i bułeczki".

merlin.pl


 Wypatrzyłam ją w empiku. Zachęciła mnie cena i fajne zdjęcia. Książka jest zbiorem przepisów z 'Kuchni' i 'Poradnika Domowego'. Podobno część pochodzi również od rodziny i przyjaciół. Na 120 stronach zamieszczono 99 przepisów na wszystkie chlebowe smakołyki. Znajdziemy tutaj proste, jak i bardziej skomplikowane receptury. 





Całość podzielona jest na rozdziały: chleb nasz powszedni, radzimy podpowiadamy,chleb z żurem krok po kroku, bagietki, chałki, paluchy, chleby na proszku do pieczenia i sodzie, chleby na zakwasie i kilka innych. Anna Wrońska zebrała bardzo ciekawe przepisy. Począwszy od tych zwyczajnych, a kończąc na ciemnym chlebie z selerem albo chlebie z kakao, piwem i bakaliami. Co więcej! Wszystkie przepisy przedstawiono w bardzo prosty i przystępny sposób. Jest jasno i przejrzyście. Do tego bardzo ładne, duże fotografie. A to zachęca. 

Tak jak pisałam, zachęca również cena - jedyne 24 złote, co jak dla mnie jest rozsądną propozycją za takie broszurowe wydanie. Same plusy! Kupujcie książkę i pieczcie swoje chleby! Na początek te proste - tak jak ja. Bez zbędnego mieszania i zamartwiania się. A pózniej, zerkamy do książki i krok po kroku, zaczynamy piec bardziej skomplikowane wypieki. 




"Domowy chleb, bułki i bułeczki", wybór i opracowanie przepisów Anna Wrońska, AGORA, 2011, cena 24zł


niedziela, 1 stycznia 2012

W Nowym Roku...



Stary Rok nie zakończył się zabawami do białego rana. Zakończyły się natomiast kupcookbookowe dylematy. Ostatnio było mnie tu coraz mniej. A miało nie być wcale. Jakoś tak, po prostu nie układało się jak miało. A książkowa miłość powoli zaczęła wyparowywać...

No ale mamy nowy, 2012 rok. Mamy postanowienia, których udajemy, że nie mamy (bo teraz tak wypada). Mamy kolejne nowe książki na półce i kilka 'odłożonych' na Amazonie. Tym razem są to książki dla mnie. I chciałabym, żeby w tym roku tak było. Czas powiększyć swoją biblioteczkę. Czas pomyśleć o sobie. I przestać się oszukiwać. Przecież ja kocham książki kulinarne! Kocham też wszystkie smakołyki świata. A dzisiaj najbardziej piankę marszmaloł rozsmarowaną na czekoladowych naleśnikach. I co z tego, że były słodkie do bólu i niezdrowe. Życie też jest niezdrowe ;) Filmy w kinie nie lecą o tej godzinie, o której byśmy sobie życzyli, a pieczone ziemniaki w mikrofalówce są trochę za suche (tak, najnowszy model tego urządzenia był prezentem świątecznym, ale za to ziemniaki było 'eko', z własnego ogródka). Takie życie. A wiecie czego sobie życzę w 2012 roku - życzę sobie, żebym potrafiła pokochać swoje wady i zalety. Przecież każdy ma jedne i drugie. Życzę sobie wielu książkowych i kulinarnych odkryć. Do tego oczywiście zdrowia, miłości i po prostu szczęścia. I tego samego życzę Wam, Drodzy Czytelnicy. Wszystkiego DOBREGO w Nowym Roku! Dziękuję, że jesteście! A! I tego też sobie życzę - oby Was było jak najwięcej. 

KUP!cookbook pewnie się zmieni w tym roku. Zmiany czasem są potrzebne, ale mam nadzieję, że polubicie mnie za to jeszcze bardziej.

I kupcie Moleskina! Bo ja zapomnialam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...