środa, 4 kwietnia 2012

zupa szczawiowa



W Krakowie dzisiaj piękna pogoda. Jest tak ciepło, że musiałam zdjąć kurtkę. Po prostu WIOSNA. A jak wiosna to: spacery (był!), pyszne kawy i ciastka (były!) i wizyta na targu (oczywiście też była!). Czyli całkiem przyjemny dzień. Nie udało mi się jedynie kupić 2 książek, na których mi zależało. Na szczęście po powrocie do domu szybko nadrobiłam straty i książki już zamówione. Jedzeniowe oczywiście. Zamówiłam książki, wypiłam Visolvit i zabrałam się za gotowanie. Trochę leniwa dziś jestem, więc i gotowanie leniwe. Za to bardzo smaczne! Pokroiłam w kosteczkę kiełbasę (może być boczek) i podsmażyłam ją na oleju. Pokroiłam i wymyłam szczaw. Kiełbasę zalałam wodą, dorzuciłam szczaw i gotowałam. A i jeszcze wrzuciłam pół eko kostki rosołowej - warzywnej oczywiście.  Kiedy zupa była już zielona, szczaw miękki, to doprawiłam i zagęściłam mąką. Zjadłam z ugotowanym jajkiem. Niestety bez ziemniaków. Wiem, że powinnam ugotować zupę na wywarze mięsnym, ale taka na kiełbasce też jest wyśmienita. Tym wyjątkowo smacznym daniem rozpoczynam właśnie weekend. Miłego dnia!  

2 komentarze:

  1. Ostatni raz zupę szczawiową jadłam będąc dzieckiem, babcia zrywała szczaw z ogródka. Niezapomniany smak!

    OdpowiedzUsuń
  2. piedra preciosa - a ja właśnie w dziecinstwie nie jadłam zupy szczawiowej. To znaczy ja w ogóle mało co jadłam będąc dzieckiem ;) Niesamowitym niejadkiem byłam! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...