czwartek, 31 maja 2012

smakołyki tygodnia (3)



To jeszcze nie koniec tego smakowitego tygodnia, ale mini smakołyki już na blogu. Pamiętajcie o konkursie - jutro ostatni dzień nadsyłania zgłoszeń! Miłego dnia!




1. Rogalik drożdżowe z konfiturą truskawkową (przepis)
2. Kruche ciasteczka (będzie przepis)
3. Kartofelki (będzie przepis)
4. Ciepła sałatka z buraków, zielonej soczewicy, czosnku i fety

środa, 30 maja 2012

lubię wracać...



Lubię wracać do domu, w którym Ktoś na mnie czeka. Szczególnie wtedy, gdy dzień był wyjątkowo długi i męczący. Lubię wracać do Rodziców, z którymi spędzam już tylko pojedyncze dni. Lubię wracać do miejsc, które szczególnie miło wspominam. Do książek, które coś znaczą i do filmów, które wyciskają łzy. Lubię wracać do chwil i myśli. Tych miłych i tych trochę smutniejszych, które są już na szczęście tylko wspomnieniem. Lubię czekać na Kogoś, kto wraca z podróży. Lubię kiedy na mnie ktoś tak właśnie czeka.



Kiedy wracam do rodzinnego domu, zawsze czekają na mnie smakołyki. Tym razem była to ciepła zupa. Najsmaczniejszy na świecie żurek na śmietanie z koperkiem.


Żurek na śmietanie z koperkiem (przepis własny, zupa gotowana w rodzinie od pokoleń - nie szukajcie jej w książkach kucharskich - chociaż jest w jednej o regionalnym gotowaniu)


Do 2 l garnka wlewamy wodę i dodajemy 3 duże ziemniaki pokrojone w kostkę. Solimy i gotujemy aż ziemniaki zmiękną. W kubeczku roztrzepujemy 2 jajka i wlewamy na gotującą się wodę. Zagęszczamy mąką - 2 widelce mąki rozrobione z wodą - wlewamy do zupy i gotujemy. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, jarzynką. Dodajemy pęczek posiekanego koperku (im więcej tym lepiej) i 1,5 łyżki masła. Na koniec wlewamy kubeczek śmietany 18% (może być kwaśniejsza/kubeczek 200 ml), mieszamy i jeszcze chwilę gotujemy. Smacznego!

Ilość koperku, ziemniaków, jajek zależy od upodobań gotujących i zjadających zupę :)


 Kiedy ostatnio Ukochany wrócił z podróży, czekała na niego tarta z łososiem. 

Tarta z łososiem (forma 24 cm)


 - 1/2 kruchego ciasta (250 g mąki, 150 g masła, sól, 1 jajko) lub opakowanie gotowego kruchego ciasta (podpiekamy 15 minut, smarujemy białkiem i pieczemy jeszcze chwilkę)
 - łosoś sałatkowy 
 - feta
 - koperek
 - kubeczek śmietany 12%
 - 2 jajka
 - przyprawy

Na podpieczony spód wykładamy łososia, fetę i posypujemy koperkiem. Śmietanę mieszamy z jajkami, doprawiamy pieprzem i solą (należy uważać ponieważ feta i łosoś są już wystarczająco słone). Powstałą masą zalewamy tartę. Posypujemy całość koperkiem i małymi kawałkami łososia. Zapiekamy 20-30 minut (aż wierzch się zrumieni, a masa stężeje) w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Smacznego!

poniedziałek, 28 maja 2012

smakołyki tygodnia (2)



Kolejny tydzień za nami - wiem,wiem - jeden opuściłam. Wszystko nadrobię! A dziś zapraszam na mini smakołyki tygodnia. Miłego dnia!



1. Kruche ciasto, mascarpone, mrożone maliny
2. Papryka czerwona, papryka żółta, zielona cebulka, pomidorki koktajlowe, mozzarella, oliwa bazyliowa
3. Tarta łososiowa - kruche ciasto, łosoś, feta, koperek, jajka, śmietana
4. Lody, lody, lody! Tutaj truskawkowy sernik i brownie z karmelem

środa, 23 maja 2012

chcę to!


Czasami (a raczej zawsze) czegoś bardzo chcę - nowych książek, smakołyków, kuchennych gadżetów...    Korzystając z ostatnich chwil samotności przejrzałam ostatnio etsy i niestety powtarzałam magiczne chcę to co kilka chwil. Nie mam pojęcia gdzie upchnęłabym te wszystkie rzeczy, które mi się podobają. Nie mam pojęcia, kto by za nie zapłacił...ale po prostu - chcę to!

 croissant, deska miś, lampki, bonjour, marchewka, it's tea o'clock, krowa

Jabłka, podkładki, jabłko, podkładka, zegar


A tak naprawdę, to dzisiaj chcę żeby już był wieczór. Kilka dni samotności w zupełności wystarczy. Fajnie było, ale tylko przez dwa pierwsze dni ;) Nie wyobrażam sobie życia na odległość. Ale na szczęście już koniec! Kolacja prawie gotowa, więc mogę spokojnie czekać :)



A! I pamiętajcie o KONKURSIE!!!

wtorek, 22 maja 2012

Kokosowe ciasteczka z czekoladą i orzechami


Dzisiaj kokosowe ciasteczka. Chodziły za mną od dawna...I nie mógł to być sam kokos wymieszany z białkami. To musiało być coś więcej. Dlatego ciasteczka są kokosowo-czekoladowo-orzechowe. Jest taki upał i tak mi brakuje dziś kawy, że będzie tylko przepis. A w ogóle muszę się przyznać - pokochałam Charlotte na amen. Chociaż początkowo nic tego nie zapowiadało - kelner, który o niczym nie miał pojęcia, oblizane łyżki lądujące ponownie w konfiturach/czekoladach, ludzie myślący sobie niewiadomoco... No ale od śniadania do śniadania, od croissanta do croissanta....i wpadłam. A chleb z rodzynkami i orzechami...mhmm...rewelacja! Ale dzisiaj zapraszam na ciasteczka! Chleb z masłem będzie na kolację :)




Kokosowe ciastka z czekoladą i orzechami laskowymi (20-25 sztuk)

(za atinabc.blox.pl)

2 białka ubijamy na sztywną pianę z 80 g cukru. Do piany delikatnie dodajemy pozostałe składniki: 130 g kokosu (u mnie 2 paczki po 70 g), 60 g przesianej mąki, drobno pokrojoną czekoladę gorzką (u mnie mleczna), 50 g zmielonych orzechów laskowych (u mnie więcej, ale i tak mało wyczuwalne były). Z masy formujemy kuleczki (dobrze zwilżyć dłonie - masa bardzo się lepi), można też to zrobić przy użyciu 2 łyżeczek. Piec 20-30 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Wystudzone można posypać cukrem pudrem albo kakao. Smacznego!

środa, 16 maja 2012

Deszcz, Rachel Khoo i floating islands


Pogoda nas niestety nie rozpieszcza. W Krakowie zimno i deszczowo, a majowe dni mijają wyjątkowo szybko. Na szczęście jeszcze tylko jutrzejszy wyjazd do Warszawy i kilka dni wolnego. Plan na najbliższe dni to książka i porządki. Po pierwsze porządki w googlowym czytniku. Każdego dnia pojawia się tam naście nowych wpisów. Blogi, które kiedyś mnie zachwycały, teraz mnie denerwują. W sumie mogłabym się ograniczyć do kilku. Tych o życiu i o jedzeniu. Tych, które z jakiegoś powodu są mi wyjątkowo bliskie. A całą resztę po prostu wykasuję z czytnikowej pamięci. To będzie pierwszy krok do mojego lepszego życia. Po drugie zrobię porządki w szafie. Chodzę w kilku ulubionych rzeczach, a cała reszta leży i czeka na lepsze dni. Dziesiątki koszulek, sweterków i spodni. A najgorsze jest to, że ciągle kupuję coś nowego, coś co po prostu muszę mieć. Jestem zmęczona dopasowywaniem ciuchowych zestawów i zastanawianiem się, co dziś ubrać. Krok drugi zaplanowany. Na samym końcu zrobię porządek z tym, co jem. Ma być zdrowo i sezonowo. I prosto. A najlepiej, żeby było jeszcze smacznie. Tylko to zajmie mi więcej niż kilka dni. Ale powoli. Najważniejsze, żeby niczego nie wymuszać. Na wszystko prędzej czy później przyjdzie czas.  



Zanim zabiorę się za porządki i zmiany, mam dla Was pyszne floating islands. Przepis pochodzi z książki Rachel Khoo. 



Rewelacyjne floating islands  (6 porcji) to tylko trzy kroki. 


Po pierwsze creme anglaise: 4 żółtka, 80 g cukru, laska wanilii (użyłam ekstraktu waniliowego), 500 ml mleka, 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu (opcjonalnie). Mieszamy żółtka z cukrem. Zagotowujemy mleko z wanilią/ekstraktem i pieprzem (o ile go dodajemy). Zdejmujemy z ognia i wlewamy odrobinę do masy jajecznej - cały czas mieszamy (żółtka nie mogą się ściąć!). Powoli dolewamy resztę mleka - cały czas mieszając. Następnie przelewamy masę do czystego garnka i gotujemy (cały czas mieszając), aż masa zgęstnieje (należy uważać, żeby mleko nie wykipiało). Kiedy masa zgęstnieje - po około 5 minutach, zdejmujemy z ognia, przekładamy do miseczki i odstawiamy do lodówki na minimum 4 godziny.

Krok drugi - słodkie migdały: 75 g cukru, 25 ml wody, 50 g migdałów w płatkach. Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Podgrzewamy cukier z wodą, kiedy masa zacznie się gotować, dodajemy migdały i mieszamy przez 5 minut. Kiedy migdały nabiorą karmelowej barwy, przelewamy masę na blachę i przy użyciu noża rozprowadzamy masę tak cienko, jak potrafimy. Należy pamiętać, żeby wykonać to w miarę szybko. Odstawiamy blachę z migdałami do wystygnięcia.

Krok trzeci  - to bezowe wyspy: 2 białka (60 g), 45 g cukru pudru, odrobina soku z cytryny, szczypta soli. Do 1 białka dodać cukier, sok, sól i ubijać. Kiedy masa będzie już śnieżnobiała, dodajemy drugie białko i ubijamy na sztywną pianę. Łyżką nabieramy bezę i delikatnie kładziemy na gotującej się wodzie. Po kilku minutach zdejmujemy bezowe wyspy i odkładamy na papier do pieczenia. Bezy można też zrobić w mikrofalówce (i ja tak robiłam). Bezy układamy na talerzyku pozostawiając 2 cm odstępu pomiędzy każdą i gotujemy przez 30 - 60 sekund/średnia moc. 

Kiedy wszystko gotowe, nakładamy do miseczek creme anglaise, bezę i na samą górę migdały. Smacznego! 

Jak podaje Rachel - możemy przygotować zimową wersję tego deseru: dodajemy laskę cynamonu, pół łyżeczki mielonego imbiru i odrobinę gałki muszkatołowej. Wersja czekoladowa: 4 łyżeczki kakao i 2 szczypty chilli. Wersja cytrusowa: skórka z 1 pomarańczy, połowy cytryny i połowy limonki. 





sobota, 12 maja 2012

Rabarbarowe muffiny z kruszonką


Na weekend polecam smaczne i proste muffiny. Rabarbar, cynamon i kruszonka. Trio idealne. Dla wszystkich tych, którzy siedzą w domu oraz dla tych, którzy wyruszyli w świat. W Krakowie piękna pogoda (póki co), więc zapowiada się spacerowanie. W końcu mamy Charlotte! 



Rabarbarowe muffiny z kruszonką (Apetit, kwiecień 2012)

Na 12 sztuk potrzebujemy:
 - 300 g rabarbaru pokrojonego i wymieszanego z 3 łyżkami trzcinowego cukru
 - 300 g mąki pszennej wymieszanej z 1 łyżeczką proszku do pieczenia, 100 g trzcinowego cukru
    i 1 łyżeczką cynamonu
 - 2 jajka, 200 ml mleka i 100 g stopionego masła (schłodzonego) - wymieszać
 
 - kruszonka: cukier, migdały, zimne masło, mąka - ilość na oko, wymieszać wszystko i posypać gotową       kruszonką muffiny

Nagrzać piekarnik do 200 stopni, formę na 12 babeczek wyłożyć papierowymi papilotkami (można użyć również 12 silikonowych foremek). Rabarbar z cukrem podsmażyć na patelni tak długo, aż będzie miękki - ja użyłam mikrofalówki. Odcedzić nadmiar wody i pozostawić do wystygnięcia. Do suchych składników dodać mokre + rabarbar. Wszystko dobrze wymieszać. Gotową masą napełniać papilotki/foremki do 3/4 wysokości, posypać kruszonką i piec około 25-30 minut (do uzyskania złocistej kruszonki). 

czwartek, 10 maja 2012

smakołyki tygodnia (1)



Właśnie delektuję się pysznymi waflami z masą karmelową i tak sobie myślę, że w ciągu tygodnia jemy tyle różnych rzeczy, a w sumie niewiele z tych smaków pokazuję Wam na blogu. Czas na zmiany ;) Postaram się w miarę możliwości raz w tygodniu zamieszczać taki mix. Smakołyki tygodnia. Nie będzie przepisów - często są to bardzo proste potrawy/słodkości, ale za to niesamowice smaczne. Zapraszam! 


Pomysł troszkę zgapiłam od Mimi i jej picture of the week. Buziaki dla Ciebie! 








1. Fińskie słodycze, za które bardzo dziękuję :)
2. Czekoladowe muffiny z masłem orzechowym
3. Wafle z domowym kremem karmelowym
4. Tarta (spód: krakersy oliwkowe, roztopione masło) z szynką i zieloną cebulką (masa: kwaśna śmietana i jajko)

wtorek, 8 maja 2012

Rachel Khoo i Little Paris Kitchen




Książkę Rachel Khoo widziałam już dawno w Amazonowych zapowiedziach. Nie można było jej przejrzeć, a nazwisko autorki niewiele mi mówiło. Jedyna rzecz, na którą zwróciłam uwagę, to Paris w tytule. Jednak pewnego dnia, truskawkowa Ania uświadomiła setki bloggerów. W swoim kwietniowym lubieniu napisała o Rachel i jej malutkiej kuchni. I to wystarczyło. Zobaczyłam pierwszy odcinek i...musiałam się powstrzymywać, żeby jednego dnia nie zobaczyć wszystkich 6 odcinków. Dawkowałam sobie Little Paris Kitchen, żeby wystarczyło chociaż na jeden dzień dłużej. Zachwycał mnie każdy drobny szczegół - niewielka kuchnia, dwupalnikowa kuchenka, mini piekarnik, czerwone usta Rachel, jej restauracja w domu...wszystko. Pokochałam jej kuchnię i styl. No i w końcu doczekałam się książki!



Zdjęcie: Little Paris Kitchen


Zastanawiam się, co o tej książce napisać. Dla mnie jest po prostu idealna. Prawie 300 stron i 120 przepisów. Twarda oprawa i matowy papier. Duże fotografie, które (co ważne) przedstawiają daną potrawę, a nie jak często bywa produkty, z których  została przygotowana. Co więcej, nazwy wszystkich smakołyków podane w 2 językach (oczywiście francuski i angielski). Według mnie fajna sprawa, ponieważ czasem trudno znaleźć odpowiednik (ciekawe jak będzie w polskiej wersji językowej). Jak już wiemy co i jak się nazywa, możemy zacząć gotowanie. Każdy przepis poprzedza krótka opowiastka, następnie Rachel podaje składniki i sposób przygotowania. Często podaje również inne propozycje podania. Oczywiście zawsze wiemy dla ilu osób i jak długo gotujemy/przyrządzamy.

Zdjęcie: Little Paris Kitchen

Książka podzielona jest na 6 głównych rozdziałów (everyday cooking, snack time, summer picnics, aperitifs, dinner with friends and family, sweet treats) oraz dodatkowo zawiera podstawowe przepisy na sosy czy wywary, cook's notes (jakie mleko, cukier, temperatura) no i adresy, które poleca Rachel. 

Większość przepisów to smakołyki, które spokojnie możemy przygotować w Polsce - duży plus, tym bardziej, że kuchnia Rachel to totalny mix. Wypróbowałam już kilka przepisów i muszę przyznać, że wszystko jest tak, jak być powinno. 

Jest jeden minus, jedna rzecz, która mnie zawiodła. W swoich programach Rachel zilustrowała każdy przepis. W książce niestety małe rysuneczki poprzedzają tylko poszczególne rozdziały - brakuje mi odręcznych rysunków przy przepisach. 

Książkę polecam wszystkim miłośnikom kuchni francuskiej, jak i samego Paryża. Proste, smaczne, pięknie podane przepisy. Must have w kuchni, ale do poduszki się też nadaje;) Mam nadzieję, że w najbliższym czasie doczekamy się polskiej wersji językowej. 



Little Paris Kitchen, Rachel Khoo, 288 stron, twarda oprawa, 2012
cena: 11funtów (regularna 20funtów)



niedziela, 6 maja 2012

Książka idealna odsłona 5 i KONKURS !


Tak jak obiecałam, chcę Wam umilić ostatni dzień długiego weekendu! Ale na początek krótka opowieść książkowa - tak na rozgrzewkę. W piątej odsłonie książki idealnej możecie przeczytać o... ulubionych książkach Moniki Mrozowskiej. Taką książkową opowiastkę już jakiś czas temu dostałam mailem. 




Najbardziej lubię książki kucharskie, które mają piękne, apetyczne zdjęcia. To chyba najważniejszy element. Przeważnie przeglądam książkę i nie wczytuję się w treść tylko czekam aż coś szczególnie zwróci moja uwagę. Bardzo często nawet gdy trafiam już na przepis, który zaintryguje mnie swoją fotografią nie trzymam się sztywno ilości i nie przejmuję się brakiem jakiegoś składnika,  przyprawy tylko staram się ugotować danie, które będzie podobne, ale nie identyczne. Dlatego jestem ogromna fanką książek Jamie'go Oliver'a. Uwielbiam jego sposób myślenia o gotowaniu, jego styl, aranżacje, u niego widać pasję, a to najważniejszy składnik smacznej potrawy!
Poza książkami Jamie'go są jeszcze dwie, które mogę przeglądać na okrągło. Jedna z nich to malusieńka, ślicznie wydana pozycja, której tytuł brzmi „ Dolcissimo”. Jak łatwo się domyślić dotyczy włoskich słodyczy. Znalazłam ją w antykwariacie w Londynie. Nie mam pojęcia jak ktoś mógł się jej pozbyć :-)! Druga nosi tytuł „ Modern Entertaining”. Tę książkę je się oczami ! Ponieważ znajomi wiedzą o moje i Maćka pasji do gotowania, bardzo dużo pięknie wydanych książek dostajemy od nich w prezencie i jestem im za to ogromnie wdzięczna :-) 


Autorką tekstu oraz zdjęcia jest Monika Mrozowska. Dziękuję! 



No i w końcu mini KONKURS! Oprócz maila, od duetu 1000stopni dostałam paczuszkę z trzema książkami na konkurs - dziękuję!



Do wygrania 3 książki Fajna babka, ale ciacho z autografem!



1000stopni.pl

1000stopni.pl


1000stopni.pl



Zasady są proste:

 konkurs trwa od 6 maja do 1 czerwca
1 czerwca ogłoszę 3 zwycięskie propozycje
zgłoszenia należy wysyłać na maila 
kupcookbook@gmail.com


ZADANIE KONKURSOWE:
w związku z tym, że książka jest baaardzo słodka (desery desery desery) i odrobinę hmm... wyzywająca 
(a to za sprawą zdjęć) zadanie konkursowe to

SŁODKIE ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA

Jakim smakołykiem zaskoczylibyście swoją drugą połówkę, żeby słodko i przyjemnie rozpocząć dzień ?
Czy będą to gofry z bitą śmietana i truskawkami? A może naleśniki? Albo pięknie podana owsianka....

Na zdjęcia i opowieści czekam do 1 czerwca. Oczywiście można przesłać sam przepis, ale zdjęcie tego wyjątkowego śniadaniowego cuda mile widziane! Ale zanim wyślecie maila, to należy:

1. umieścić konkursowy banner i link na blogu - chyba, że ktoś nie posiada bloga



2. polubić KUPcookbooka na facebooku
3. przygotować słodkie śniadanie, zrobić piękne zdjęcie, 
podać przepis i wysłać na maila!








czwartek, 3 maja 2012

słodka majówka: mini pancakes + karmel



Kolejny dzień majówkowania mija pod znakiem wspólnych śniadań i smakołyków. Dwa dni temu zrobiłam karmel. Po prostu musiałam. Też tak macie? Coś za Wami chodzi..i chodzi..no i w końcu Was dopada. Ja tak miałam właśnie z domowym kremem karmelowym. Zrobiłam i jestem niesamowicie szczęśliwa. Teraz piękny i bardzo smaczny krem czeka w lodówce i kusi...(niestety bardzo). 


Będąc szczęśliwą posiadaczką słoika marzeń, musiałam znaleźć sposób, żeby już od samego rana delektować się pysznym karmelem. Nic prostszego...wystarczy zrobić mini pancakes! Idealnie nadają się na wspólne śniadania, a do tego w miarę szybko można je przygotować. Takie super słodkie śniadanie dla dużych i małych.




Mini pancakes (25 - 30 sztuk)

 - 1 duże jajko (oddzielnie żółtko i białko)
 - pół łyżki oleju
 - 1 łyżka cukru
 - pół szklanki mleka
 - pół łyżeczki proszku do pieczenia
 - pół szklanki mąki

Dodałam jeszcze miarkę (nakrętkę) ekstraktu migdałowego.

W miseczce mieszamy żółtko, cukier, mleko, olej, ekstrakt migdałowy. Do tak powstałej masy przesiewamy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Całość dobrze, ale delikatnie mieszamy. Ubijamy białko i dodajemy do naleśnikowej masy. Rozgrzewamy patelnię i delikatnie smarujemy olejem. Kiedy patelnia jest gorącą, zmniejszamy płomień/przykręcamy o połowę. Na gorącą patelnię kładziemy łyżeczką (lub przy użyciu rękawa) maleńkie krążki ciasta (srednica +/- 5cm) i smażymy chwilę z każdej strony. Należy uważać, żeby się nie przypaliły. Podajemy ciepłe. Smacznego! 





Krem karmelowy

- szklanka cukru
- 1/4 szklanki wody
- mały kubeczek śmietany 30%
- szczypta soli
- dodatki: prażone orzechy, kakao, sól, alkohol (rum), wanilia, ekstrakt migdałowy


Do gotowej masy dodałam kawałek masła. Jeśli chodzi o dodatki, to wybrałam prażone na suchej patelni orzechy laskowe.

Do garnka wsypujemy cukier i zalewamy wodą. Gotujemy tak długo, aż cukier się rozpuści, a masa nabierze złocistej barwy. Nie mieszamy! Zdejmujemy garnek z ognia, wlewamy śmietankę (uwaga bąbelkuje!) i bardzo szybko i dokładnie mieszamy. Jeśli nie uda nam się połączyć karmelu ze śmietanką, to stawiamy garnek ponownie na ogniu i mieszamy tak długo, aż wszystko się połączy. Gotową masę przelewamy do słoiczka (na dno słoika wrzuciłam uprażone orzeszki). Przechowujemy w lodówce. Zjadamy z naleśnikami, tostami, ciasteczkami, lodami...albo po prostu wyjadamy palcem ze słoika!



Aaaa! I najważniejsze! Bardzo serdecznie witam wszystkich nowych czytelników, szczególnie tych, którzy pozostawiają po sobie ślad! I zapraszam do polubienia KUP!cookbookowej strony na facebooku!



wtorek, 1 maja 2012

a na śniadanie buttermilk biscuits - przepis



Tak jak obiecałam -wrzucam przepis. Szczerze mówiąc, mogłam to spokojnie zrobić wczoraj, ponieważ..zostaliśmy w domu. Oczywiście długie przygotowania do wyjścia, w końcu wyszliśmy z mieszkania, ale nasz spacer skończył się na najbliższym przystanku tramwajowym. Nie mieliśmy odwagi na 20-30 minutową podróż tym cudem. Może dzisiaj spróbujemy ponownie... tylko tym razem jeszcze później.

No ale nie ma tego złego... ;) Poszliśmy za to na pocztę, a tam czekały na mnie książki! Są książki - będzie mały konkurs! Wszystko Wam opowiem w najbliższą niedzielę. Było długie czekanie na poczcie, spacer po najbliższej okolicy, a wieczorem super przyjemne balkonowanie. 




Buttermilk biscuits idealne na śniadanie

 - 2 szklanki mąki
 - 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia (polecam zdrowy/eko proszek)
 - 2 łyżki cukru
 - szczypta soli
 - 110 g masła
 - 150 ml maślanki
 - kropelki czekoladowe (sypię na ciasto przed każdym wałkowaniem)

Mieszamy wszystkie suche składniki i dodajemy pokrojone w kosteczkę masło. Wyrabiamy ciasto - najlepiej palcami. Wyrabiamy tak długo, aż pozbędziemy się wszystkich większych kawałków masła i uzyskamy w miarę sypkie ciasto. Wlewamy maślankę i zagniatamy. Następnie czeka nas wałkowanie - rozwałkowujemy ciasto na prostokąt i zaginamy rożki do środka (uzyskując taką kopertę), obracamy ciasto  o 90stopni i powtarzamy czynność jeszcze 3 razy. Kiedy ciasto jest już gotowe, delikatnie formujemy prostokąt o grubości około 2 cm i kroimy na mniejsze części (u mnie osiem bułeczek). Pieczemy15-20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Bułeczki powinny ładnie podrosnąć i nabrać złocistej barwy. Smacznego! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...