piątek, 24 maja 2013

sobota, 27 kwietnia 2013

jak mus, to mus...i w dodatku czekoladowy


Nie jest to może idealny mus na upały, ale na nadchodzące cieple wieczory to strzał w dziesiątkę. Mus jest taki, jak być powinien - słodki i czekoladowy. Nie polecam go jednak tym, którzy zawsze maja 'za słodko' i 'za czekoladowo'. 



Przepis pochodzi z tej książki, o której Wam w najbliższym czasie opowiem.



Mus czekoladowy (dla 2-3 osób)

- tabliczka gorzkiej czekolady
- 85g masła
- 30ml mocnej kawy
- 2 duże jajka, osobno żółtka i białka
- 85g cukru
- 1 łyżka rumu
- szczypta soli
- odrobina ekstraktu waniliowego


W kąpieli wodnej/mikrofalówce roztapiamy czekoladę z masłem i kawą. Do dużej miski nalewamy zimnej wody. W kąpieli wodnej ubijamy żółtka z cukrem i rumem - 3 minuty, do uzyskania gładkiej masy o konsystencji majonezu. Miskę wkładamy do tej z zimna woda i dalej ubijamy - do uzyskania gęstej masy. Dodajemy czekoladę z masłem i mieszamy. Ubijamy białka z sola, pod koniec dodajemy ekstrakt waniliowy. Ubite białka dodajemy po łyżce do czekoladowej masy i każdym razem dobrze, ale delikatnie mieszamy. Gotowy mus przekładamy do mniejszych miseczek/pucharków i chłodzimy 4 godziny. Smacznego!




wtorek, 23 kwietnia 2013

An apple a day...


A jakie jabłka Wy lubicie najbardziej?

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

słoiki - biała czekolada z masłem orzechowym




Dziś pierwszy z moich słoików - krem z białej czekolady i masła orzechowego. Ciepły najlepiej wyjadać łyżeczką (no dobra, palcem). Natomiast gdy masa zastygnie - idealnie nadaje się na kruchy spod. Można tez tym cudem smarować chleb, dodawać go do lodów, przekładać ciasteczka... co kto lubi:) Osobiście polecam pierwszy sposób!





Krem z białej czekolady i masła orzechowego (jeden słoiczek 200ml)

Puszkę orzeszków ziemnych (solonych) zmiksować z 2 łyżkami oleju dobrej jakości. Lepiej, gdy orzeszki nie są zmiksowane do końca (są wtedy bardziej wyczuwalne w kremie) - wersja crunchy. Tabliczkę białej czekolady roztapiamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Dodajemy pełną łyżeczkę masła i duza łyżkę śmietanki. Sprawdza się zarówno 12% śmietanka do kawy (wtedy lepiej dać dwie łyżki) jak i śmietanka 30%.  Do masy dodajemy masło orzechowe, całość dobrze mieszamy i przekładamy do słoika. Nadmiar zjadamy. 

niedziela, 21 kwietnia 2013

Bonjour!



Słonecznego dnia!

sobota, 20 kwietnia 2013

polenta, parmezan, magdalenki?




Własnie tak! Kto mnie chociaż trochę zna, ten wie, ze magdalenki to mój mini wypiek numer jeden. Wszystko zaczęło się wtedy... Z malinami, jagodami, karmelem czy tez kostkami czekolady... Zawsze i wszędzie. Jednak dziś mam dla Was madeleines w nowej odsłonie - zapraszam na polentowe magdalenki z parmezanem.



Polentowe magdalenki z parmezanem, 12 sztuk (zeszyt z moimi gazetowymi wycinkami, jakiś czeski magazyn)

55g polenty
2 łyżki maki
1/4 łyżeczki sody
40g startego parmezanu
sol, pieprz
20g stopionego masła
1 jajko
80ml maślanki

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Mieszamy w misce mąkę  sodę  parmezan. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Następnie wlewamy masło  maślankę i jajko - dobrze wszystko mieszamy. Natłuszczamy formę do magdalenek i nakładamy ciasto (jedna łyżka na foremkę). Pieczemy 10-12 minut. 


Idealne jako dodatek do zup albo samodzielne kanapeczki. 

środa, 17 kwietnia 2013

Tęsknota rzecz straszna...

Po prostu tęskniłam za Wami i za tym miejscem. Wybaczcie moja probe ucieczki. Tasty toasts zostaje, ale ja wracam tutaj. Dzień dobry! Może macie ochotę na wafle z karmelem?


poniedziałek, 4 lutego 2013

Ostatnie dni stycznia i same smakołyki



Co tu dużo pisać..zobaczcie sami!



Krem karmelowy - idealny na smutki i pomarańczowo-czekoladowe muffiny. Szybkie i smaczne. Na 6 sztuk potrzebne są 2 jajka, 1/2 szklanki cukru - ubijamy, dodajemy 1/4 szklanki oleju - mieszamy. Następnie dodajemy 3/4 szklanki mąki i 1/2 łyżeczki  proszku do pieczenia. Na samym końcu dodajemy pokrojoną gorzką czekoladę (1/2 tabliczki) i sok z połowy pomarańczy (o ile jest soczysta - jeśli nie, to wyciskamy sok z całej pomarańczy). Napełniamy foremki (do 3/4 wysokości) i pieczemy około 20 minut lub do uzyskania złocistej barwy w temp. 165 stopni.







I hit nad hitami - placek z wołowiną, Guinnessem i migdałami. Wiem, że środka nie widać, ale musicie uwierzyć - jest przepyszny!



piątek, 1 lutego 2013

wtorek, 29 stycznia 2013

Cieszyńskie ciasteczka - nie tylko na Święta



Drobne ciasteczka o przeróżnych kształtach. W rodzinnym domu Mama piecze je przez cały rok. Jest duży słój i są ciasteczka. Jednak najwięcej ciasteczek jest zawsze na Święta. Mają to do siebie, że przechowywane w odpowiednich warunkach są smaczne przez długi czas. Najbardziej lubię te najprostsze - kruche. Ale rewelacyjne są wszystkie - rogaliki z mielonych migdałów, orzeszki, ciasteczka kakaowe i te, przekładane marmoladą. I muszę przyznać jedno - nigdy nie jadłam ładniejszych i smaczniejszych ciasteczek niż te, które od lat pojawiają się w moim domu. 



Muszę jednak zaznaczyć, że przepisy nie pochodzą z książki, która Wam dzisiaj pokażę. Chociaż książka, a raczej  książeczka jest właśnie o takich ciasteczkach. O przepisach przekazywanych z pokolenia na pokolenie i o misternie dekorowanych ciasteczkach, pieczonych zazwyczaj na Święta (lub na wesela). 




Przepisów na te takie ciasteczka - a dokładniej ciasteczka cieszyńskie jest bardzo wiele. Te, przedstawione w książce pochodzą z rodzinnych domów autorek. Wieloletnia tradycja pozwoliła tak zmodyfikować przepisy (zarówno te przed- jak i powojenne), aby dziś każdy wypiek mógł zasłużyć na wyrazy uznania. 



Cieszyńskie ciasteczka podzielono na kilka (krótkich) rozdziałów. Rozdział pierwszy to wypieki biszkoptowe i piaskowe. Na szczególną uwagę zasługują tutaj szulki (jak podają autorki - rodzaj wigilijnego opłatka), śnieżne ciasteczka oraz ciasteczka ze skwarek (piekł ktoś?). Drugi rozdział to pierniki i pierniczki - krajanka piernikowa, pierniczki na choinkę i piernikowe ciasto z bakaliami. Kolejny rozdział to ciastka kruche - orzeszki składane czy też rogaliki waniliowo-orzechowe. Jest też rozdział o bezowych całuskach i ostatni - o słodkościach bez pieczenia - czyli ule, chrupki migdałowe, marcepanowe jabłuszka i przeróżne kulki. 



I to niestety jest koniec - 40 przepisów na drobne wypieki, 100 stron i twarda oprawa. Cena 27zł (przynajmniej taką znalazłam na stronie wydawcy). Ukazało się tylko 2000 egzemplarzy. Do kupienia tylko na Zamku w Cieszynie (podobno). Ja znalazłam też na Allegro i z tego co wiem, warto pytać w księgarniach stacjonarnych - może akurat sprowadzą. 



Mimo tego, że nie jest to najpiękniejsza książka o ciastkach jaką widziałam, to warto mieć ją w swoich zbiorach. Po pierwsze poznacie tradycyjne wypieki Śląska Cieszyńskiego a po drugie - pieczenie ciastek sprawi Wam prawdziwą radość i może Wasze ciastkowe słoje nie będą czekały na zapełnienie aż do Świąt. 

Cieszyńskie ciasteczka, K.Folwarczny, E.Kłapsia, D.Mendrek, wydawca: Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, wydanie drugie, cena około 30zł.

A tutaj wywiad z autorkami.





Zdjęcia pochodzą z książki "Cieszyńskie ciasteczka"