czwartek, 3 października 2013

wakacyjne migawki i jesienne inspiracje dla wytrwałych



Kilka dni temu wróciłam z wakacji. To, jaki przeżyłam szok po powrocie wiem tylko ja sama. Deszcz, chłód i delikatnie rzecz ujmując - bardzo nieprzyjemna pogoda. A jeszcze kilka godzin wcześniej biegałam w stroju kąpielowym. 

Pierwszy tydzień spędziłam w Toskanii. W tym samym miejscu, w którym spędzamy wakacje od kilku lat. Wrzesień jest idealnym miesiącem dla chcących wypocząć i pozwiedzać. Nie ma aż takich tłumów, temperatura też jest odpowiednia i może woda w basenie już nie najcieplejsza, ale to chyba jedyny minus wrześniowego wypadu. Będąc w Toskanii odwiedzamy Cortonę, czasem nawet więcej niż raz. A będąc w Cortonie nie możemy nie zajrzeć do Bar500 - obowiązkowy przystanek w tym mieście. Nie, nie napiszę co warto odwiedzić, a gdzie lepiej nie zaglądać. Mamy swój styl zwiedzania i najczęściej kończy się to długim spacerem po mieście. Czasem zajrzymy do jakiegoś muzeum, przyjrzymy się z bliska pasiastej katedrze. I tyle. Wolę chłonąć miasto niż spędzać godziny w kolejkach do miejsc, które rzekomo MUSZĘ zobaczyć. Oprócz Cortony, odwiedziliśmy również Sienę oraz Orvieto. I kilka mniejszych miejscowości - Ambrę, Bucine, Montevarchi. 





Po siedmiu dniach w Toskanii zmieniliśmy miejsce pobytu. I tak, po 5 godzinach byliśmy już w Piranie. A Piran to Słowenia, sam początek Słowenii. Piran jest uroczym miasteczkiem, nie wiem jak inaczej to ująć. Takie to senne, małe miasteczko nad brzegiem morza, w którym życie toczy się własnym rytmem. Dostęp do morza, wąskie uliczki, piękne widoki. Niby same plusy, ale brakowało mi w nim takiego włoskiego klimatu, włoskiej klasy, którą można odnaleźć już 30 km dalej - w Trieście. Piran jest idealnym miejscem na odpoczynek. Jest tylko jedno ale..a może i dwa. Po pierwsze - poza sezonem. A po drugie - na kilka dni. Byliśmy w Piranie pod koniec września, a skoro końcem września jest tam tylu turystów, to nawet nie chcę myśleć co dzieje się w sezonie. Druga sprawa - Piran jest na tyle mały, że kilka dni wystarczy by poznać (prawie) wszystkie jego zakamarki. Jest za to idealną bazą wypadową. Chorwacja, Włochy, sama Słowenia - jest co zwiedzać. Dobrym rozwiązaniem jest zabranie rowerów (można je również wypożyczyć na miejscu). 

Jeśli natomiast znudzą się Wam spacery po Piranie i popijanie kawy w miejscowych kawiarniach, to kilka kilometrów dalej znajdziecie miejsce idealne aby się rozerwać. Portoroz to miejsce, gdzie jedno kasyno wyrasta z drugiego, a z licznych ofert luksusowych hoteli nie wiadomo co wybrać. Tylko taka mała wskazówka - pamiętajcie o zabraniu dobrze wypchanego portfela ;)




A dla wytrwałych, którzy dobrnęli do końca - garść jesiennych inspiracji :)

1. Gruszki w czerwonym winie, na które przepis znajdziecie u Nakarmionej Stareckiej
2. Cynamonowy kurczak od Gwyneth 
3. Czerwone cebule faszerowane mięsem od Jakubiaka - a jego program - Jakubiak lokalnie to dla mnie hit!
4. Cząstki jabłek podpiekane na maśle, następnie duszone chwilę w winie. Dodatek miodu obowiązkowy. To akurat mój wymysł :)
5. Nowa książka Rachel Khoo, na którą już nie mogę się doczekać :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...